ustalmy fakty

        Zdjęć raczej nie będzie – nie mam ambicji ścigania się z profesjonalnymi fotografami pełnych talerzy. Z resztą – moje ulubione książki kucharskie nie dość, że zdjęć, to nawet ilustracji nie mają. Podobnie, jak nie ma ilustracji w zeszycie pisanym jeszcze przez babcię mojej babci. Są przepisy – bardziej czy mniej dokładne – i wszystko działa. „Ci co chcieją, zrozumieją” – jak mawiał pewien nauczyciel matematyki w liceum, do którego chodziłem. Inna nauczycielka matematyki, która jeździła z nami na wyprawy rowerowe, powiedziała mi kiedyś – kiedy spytałem o przepis na coś, co właśnie nam ugotowała do jedzenia i było rewelacyjne – „Na oko i dużo serca!”. Tego staram się trzymać. Mam nadzieję, że to wszystko choć trochę tłumaczy niedokładność przepisów, które tu umieszczam.

Ogólnie – mam zamiar dalej dobrze się bawić gotując i dobrze się bawić pisząc o tym, co gotuję.

Tak, jest sporo przepisów banalnych, na dania w każdym domu gotowane. W każdym domu inaczej – a potem człowiek szuka smaku, znanego z dzieciństwa i nagle okazuje się, że nie ma już kogo zapytać, a przepis nigdy nie został zapisany, bo przecież taki banalny… Zapisuję więc, a co mi tam.

Poza tym wszystkim chcę mieć zawsze pod ręką swoje ulubione przepisy – tak, nie wszystkie pamiętam.

 Tego się trzymajmy!

P.S.
Pozostała nasza działalność i uroki dnia codziennego, od czasu do czasu opisywane bywają tutaj.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s